10/03/2011

Karać z głową

Opublikowany w Karać z głową, PORADNIK DLA RODZICÓW @ 10:21 pm - autor: radasp15

Karać z głową

Psychiatrzy nie mają wątpliwości: miłość i troska to za mało, aby dobrze wychować dziecko. Młody człowiek musi nauczyć się, że za złamanie zasad grożą sankcje.

– Niektórzy dorośli mylą karanie ze znęcaniem się i dlatego nie śmią karać swoich pociech – twierdzi doktor Patrice Huerre kierujący oddziałem psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej w szpitalu Antony w departamencie Hauts-de-Seine. – Kara oznacza, że zostały przekroczone pewne granice. Wielu z nas przypomina rodzicom, że w wypadku, gdy dzieci naruszyły ich autorytet, mają prawo i obowiązek wyznaczyć im karę – dodaje lekarz.

Pogląd ten może zdawać się oczywistością, ale budzi obrzydzenie w całym pokoleniu matek i ojców skrzywdzonych autorytaryzmem swoich rodziców. W ich przekonaniu otoczone czułością dziecko zawsze będzie dobre. Konieczność ukarania potomka oznacza dla nich, że popełnili jakieś wychowawcze błędy, a stąd już blisko do poczucia porażki i winy. – Uważaliśmy, że dając dziecku dużo miłości i wszystko mu tłumacząc, możemy okiełznać niektóre jego popędy – tłumaczy Didier Pleux, psycholog kliniczny. – Ale zamiast wyrobić w nim empatię, rozwinęliśmy jego egocentryzm.

Mamy więc coraz więcej małych tyranów protestujących przy najmniejszej niedogodności i łamiących bez żenady reguły na oczach swych bezradnych rodziców. Zatem jak i w jakich okolicznościach karać dzieci? By środek ten miał walor wychowawczy, musi spełnić kilka wstępnych warunków. Zasada numer jeden: – Reguły gry muszą być w rodzinie ustalone z góry – uważa doktor Huerre. – W tej sytuacji dziecko, będąc nieposłuszne, wie, na co się naraża.

Druga zasada: rodzice nie powinni grozić nierealnymi sankcjami typu „nie dostaniesz żadnej zabawki pod choinkę” czy „przez pół roku nie będziesz mógł oglądać telewizji”. Jak wyjaśnia Didier Pleux, „muszą stosować sankcje adekwatne do przewinienia, takie, które dzieciom zdadzą się raczej konsekwencją ich czynów niż karą”. Innymi słowy – kara nie może być odczuwana jako niesprawiedliwa. Nie wolno też być surowszym wobec jednego dziecka, a łagodniejszym dla drugiego, choć oczywiście kary zmieniają się zależnie od wieku potomka.

Trzecia zasada, zapewne najtrudniejsza w zastosowaniu: nie można karać w przypływie silnych emocji. – Kiedy czujesz, że ogarnia cię gniew, zamknij się sam w pokoju na pięć minut, oddychaj głęboko, spróbuj się uspokoić – radzi psychiatra dziecięcy Stéphane Clerget. – Gdy jesteś wściekły, dziecko przestaje cię rozpoznawać i zaczyna się bać.

Zasada czwarta, najbardziej kontrowersyjna: nie stosuj kar cielesnych, nawet klapsów. – Przemoc fizyczna nigdy nie ma walorów wychowawczych, pozwala tylko dać upust twoim emocjom – podkreśla doktor Pleux. – To znak, że rodzice sobie nie radzą.

Klaps stanowi punkt sporny. Z jednej strony stowarzyszenie „Ni claques ni fessées” (fr. Bez policzka, bez klapsa) walczy o zakazanie kar fizycznych we Francji, jak stało się to już w dwunastu krajach należących do Rady Europy. Z drugiej strony Union des familles en Europe (fr. Unia europejskich rodzin) łączy rodziców domagających się prawa do karania w ten sposób swoich dzieci.– Z dziecka żyjącego w terrorze klapsa może wyrosnąć dorosły, który akceptuje tyranię lub, przeciwnie, buntownik sprzeciwiający się wszelkim ograniczeniom – uważa doktor Clerget. – Istnieje też obawa, że dziecko będzie kłamać, by się chronić. A uderzając nastolatka ryzykujemy, że nastąpi reakcja lustrzana: młody człowiek odda cios.

Philippe’a Jeammet, byłego szefa oddziału psychiatrii dla młodzieży w paryskim Instytucie Montsouris, cała ta polemika mocno irytuje. – Trochę śmieszne jest paraliżowanie rodziców przez zakaz wymierzania klapsów – ocenia. – To może być w pewnych sytuacjach zdrowa reakcja – byle nie przesadzać. Skupiamy się na jakimś detalu, a przecież najważniejsze jest to, by rodzice odzyskali zaufanie do siebie, czuli, że mają prawo wyznaczać dzieciom jakieś granice.

Między wychowaniem bezstresowym a biciem istnieje cały wachlarz kar, które zdały egzamin, a przede wszystkim są dla dziecka zrozumiałe. Są wśród nich naprawa szkody, pozbawienie przyjemności, konieczność przeproszenia. „Nie chcesz skosztować szpinaku – nie dostaniesz deseru”. „Wróciłeś za późno – nie wyjdziesz w najbliższy weekend”. „Pobrudziłaś całą podłogę – weź szmatę i posprzątaj”. W przypadku młodszych dzieci może wystarczyć groźne spojrzenie lub podniesienie głosu (lecz bez krzyku). Pomóc może też uwaga, że zachowują się jak maluchy (jeśli to prawda).

– Najlepszą karą – uważa doktor Clerget – jest konieczność naprawienia szkody lub niewielka praca na rzecz rodziny. To pozwala dziecku zmniejszyć poczucie winy i pomaga uświadomić sobie konsekwencje własnej głupoty.

Dla starszych dzieci skuteczną karą bywa zawieszenie kieszonkowego, odmówienie dostępu do komputera lub zakaz wyjścia. Nie należy jednak ograniczać aktywności sportowych czy kulturalnych służących rozwojowi dziecka. W wypadku nastolatka uparcie łamiącego zakazy może sprawdzić się interwencja osoby trzeciej, szczególnie przez dziecko poważanej: wujka, rodzica chrzestnego, babci. Być może argumenty kogoś z zewnątrz będą łatwiejsze do przyjęcia.

Konieczność kary w razie nieprzestrzegania zakazów nie powinna przesłonić faktu, że podstawą wychowania jest zaufanie dzieci do rodziców. Bardzo ważne jest, by konflikt w rodzinie nie stał się sytuacją permanentną. Nie zapominajmy chwalić i zachęcać dziecka, które przestrzega reguł i robi postępy. Jak najczęściej podkreślajmy, że jest wartościowe, że mu ufamy. Dzieci żyjące w przekonaniu, że ich rodzice nie są z nich zadowoleni, nie wyrobią w sobie poczucia własnej wartości.

Martine Laronche

Stare, dobre metody wychowawcze

Opublikowany w PORADNIK DLA RODZICÓW, Stare, dobre metody wychowawcze @ 9:12 pm - autor: radasp15

John Rosemond

Stare, dobre metody wychowawcze

Oto jeden z największych paradoksów naszych czasów: dzisiejsi rodzice, którzy dysponują większym dostępem do profesjonalnej pomocy niż kiedykolwiek wcześniej, mają znacznie więcej znacznie większych problemów z utrzymaniem dyscypliny, niż mogli to sobie wyobrazić ich dziadkowie.

Jeszcze nie tak dawno temu dzieci były po prostu przebiegłe. Próbowały robić niedozwolone rzeczy, kiedy dorośli tego nie widzieli. Tymczasem większość współczesnych dzieci jest nieuprzejma, niekulturalna, wiecznie nadąsana i jawnie arogancka.

Dziecięca natura nie zmieniła się w ciągu 50 lat, więc problem musi tkwić w zmianach w ich wychowaniu. Faktycznie, dzisiejsze rodzicielstwo mało przypomina to sprzed półwiecza. Nawet jeśli zignorować instytucje pracujących matek, opiekunek i samotnych rodziców, różnice pomiędzy przeszłością i teraźniejszością wciąż są ogromne.

W starych dobrych czasach (które mimo, że nie były idyllą, to jednak były znacznie lepsze od dzisiejszych), rodzice koncentrowali swoje wysiłki na kształtowaniu charakterów swoich dzieci. Ich priorytetem było zaszczepienie dzieciom takich cech jak: szacunek dla innych, odpowiedzialność i zaradność. Dla odmiany, celem współczesnych rodziców jest wychowanie dzieci o wysokiej samoocenie, co jak wykazały badania idzie w parze z niską tolerancją na stres, niską samokontrolą i przyznawaniem sobie prawa do wszelkich przywilejów. Czy na pewno tego chcecie dla swoich dzieci?

Wczorajsi rodzice cenili dobre maniery. Dzisiejsi rodzice cenią umiejętności i osiągnięcia, szczególnie te naukowe. Zarówno ja, jak i wielu moich rówieśników, szliśmy do pierwszej klasy nie znając liter. Moja nauczycielka miała w pierwszej klasie 35 dzieci. A jednak miała znacznie mniej problemów z utrzymaniem dyscypliny w klasie niż większość dzisiejszych nauczycieli w 20-osobowych klasach. Co więcej, tamte 35 uczniów kończyło pierwszą klasę czytając lepiej od dzisiejszych pierwszoklasistów, z których wielu znało litery jeszcze przed ukończeniem czwartego roku życia.

Dawniej rodzice nie przejmowali się ocenami swoich dzieci, jeżeli te odzwierciedlały ich faktyczne możliwości. Matki nie pomagały swoim dzieciom odrabiać pracy domowej, ani nie wykłócały się z nauczycielami, którzy śmieli twierdzić, że ich dzieci źle się zachowują. Dawniej, jeżeli dziecko przeskrobało coś w szkole, nauczyciel mówił o tym rodzicom, a ci odpowiednio karali dziecko w domu. Jednak wtedy rozumiano, że nie istnieją doskonali rodzice, którzy byliby w stanie całkowicie wyeliminować wybuchy złego zachowania u swych dzieci. Tymczasem dzisiejszym rodzicom wydaje się, że złe zachowanie ich dzieci jest bezpośrednim skutkiem złego rodzicielstwa.

W tamtych czasach, kiedy dziecko zachowało się źle, jego rodzice zrobili wszystko, aby poczuło się ono winne. Wielu dzisiejszych rodziców próbuje przywoływać do porządku swoje dzieci tak, aby nie poczuły się one winne. Nie zdają sobie jednak sprawy, że to nie świadomość “negatywnych konsekwencji”, ale właśnie poczucie winy jest najlepszym środkiem zapobiegającym złemu zachowaniu. Wiele osób z mojego pokolenia może potwierdzić, że najgorszą z możliwych konsekwencji ich złego zachowania było poczucie, że zawiedli swoich rodziców. Ale w tamtych czasach nie stawiało się dzieci na piedestale. Piedestały były zarezerwowane dla rodziców i nauczycieli. Nie trzeba dodawać, że dzisiejsi rodzice bardziej obawiają się, że zawiodą swoje dzieci, niż odwrotnie. No cóż, to kwestia piedestału.

Konkluzja: Nie można wychowywać dzieci na dwa zupełnie różne sposoby z takim samym efektem końcowym. Czasem pytam rodziców, kogo woleliby wychowywać: siebie, czy swoje dzieci? Osiem na dziesięć odpowiedzi sprowadza się do słów: – To bardzo łatwe pytanie, oczywiście, że siebie!

Niestety, nie jest to prawidłowa odpowiedź.

John Rosemond

13/01/2011

Mamo, a dlaczego nie wolno?

Opublikowany w Mamo, a dlaczego nie wolno?, PORADNIK DLA RODZICÓW @ 9:38 pm - autor: radasp15

Anna Mróz, Naj 2/2008 07.01.2008

Mamo, a dlaczego nie wolno?

Dziecko powinno znać granice dopuszczalnego zachowania. Jasno określone przez rodziców reguły dają mu poczucie bezpieczeństwa i uczą bycia odpowiedzialnym.

Wyobraź sobie pierwszy dzień w nowej pracy. Wszyscy są dla ciebie mili, uśmiechają się, ale… nikt nie powiedział ci, jaki jest zakres twoich obowiązków, godziny pracy, a nawet, kto jest szefem. Czujesz się jak rozbitek na bezludnej wyspie. Dokładnie tak czuje się twoje dziecko w domu, w którym nie wiadomo, co wolno, a co jest zabronione. 

Nauka od najmłodszych lat

Jednym z podstawowych i jednocześnie najtrudniejszych zadań wychowawczych jest stawianie dziecku granic, czyli jasne określanie i egzekwowanie nakazów, zakazów, obowiązków i przywilejów w rodzinie. Największy problem, jaki mają rodzice, to od kiedy zacząć wychowywać malucha. Bo przecież miesięcznemu szkrabowi nie sposób wytłumaczyć, że noc jest do spania, a kiedy roczniak z upodobaniem ściąga wszystko ze stołu, dorośli są zachwyceni, że taki sprytny. Pierwsze zasady wychowawcze, tzn. określanie co wolno, a czego nie, powinny być wprowadzane już w drugim roku życia. Na początku chodzi głównie o zapewnienie dziecku bezpieczeństwa. Malec powinien jak najszybciej nauczyć się, że nie wolno wkładać paluszków do kontaktu, przebiegać przez ulicę ani zjadać tego, co znajdzie na trawniku. Dwulatek z powodzeniem może mieć swoje pierwsze obowiązki, np. sprzątanie klocków czy samodzielne jedzenie. Im bardziej dziecko poznaje świat, kierowane naturalną ciekawością, tym szybciej powinno poznać i zrozumieć zasady panujące w twoim domu. Proces wyznaczania granic powinien być dostosowany do wieku, etapu rozwojowego i możliwości dziecka. Im pociecha starsza, tym ma więcej praw, ale również więcej obowiązków. Trudności z wyznaczaniem granic leżą po stronie rodziców. Nie ma niegrzecznych dzieci, są jedynie rodzice, którzy z dzieckiem sobie nie radzą. W duszy każdej mamy, która przecież kocha swoje dziecko najbardziej na świecie, panuje zamieszanie. Z jednej strony chce, by jej skarb czuł się wolny i szczęśliwy, z drugiej boi się o jego bezpieczeństwo, a jeszcze z innej marzy o świętym spokoju. Jak pogodzić te sprzeczne interesy? Przede wszystkim uświadom sobie, dlaczego wyznaczanie granic jest takie ważne dla obydwu stron. Zobacz, jakie płyną z tego korzyści.

Ucząc norm zachowania, rodzice:

* stają się autorytetem dla dziecka
* budują wzajemne zaufanie porządkują relacje z dzieckiem
* przekazują mu system wartości
* zapobiegają zagrożeniom, na które narażone jest dziecko
* wiedzą, że dziecko poradzi sobie w trudnych sytuacjach
* mają poczucie bezpieczeństwa, gdy potrafią przewidzieć zachowanie pociechy.

Dziecko, które zna ograniczenia:

* potrafi odróżnić dobro od zła
* wie, jak postąpić w danej sytuacji lwie, jakie będą konsekwencje jego działań lzna swoją pozycję w rodzinie
* ma poczucie bezpieczeństwa, bo wie, że dorośli panują nad sytuacją
* stosuje ustalone w domu reguły i normy także będąc poza domem
* lepiej współpracuje w grupie umie strzec swojego terytorium.

Wasze relacje pod lupą

Jeśli z zazdrością patrzysz na grzeczne dzieci znajomych i masz wrażenie, że tobie trafił się prawdziwy urwis, a nawet podejrzewasz, że twój Jaś ma ADHD albo co najmniej kłopoty ze słuchem, przeanalizuj wasze wzajemne relacje. Zadaj sobie poniższe pytania:
1. W jaki sposób uczysz dziecko świata? Jak mówisz mu np. o tym, że nie wolno być agresywnym, że trzeba opiekować się słabszymi, że słowa: proszę, przepraszam, dziękuję – ułatwiają życie?
2. Czy ty i twój partner stosujecie podobne metody wychowawcze? A może jest tak, że kiedy ty czegoś zabraniasz, tata na pewno pozwoli, i odwrotnie?
3. Co robisz, kiedy pociecha cię nie słucha? Tłumaczysz jej, straszysz karą, od razu stawiasz do kąta, a może ustępujesz dla świętego spokoju?
4. Czy potrafisz wysłuchać tego, co dziecko ma ci do powiedzenia? A może uważasz, że dzieci i ryby głosu nie mają? W jaki sposób najczęściej ze sobą rozmawiacie? Może zwykle mówisz podniesionym głosem, a dziecko płacze ze strachu, albo kiedy się odwrócisz, ono znów robi swoje?

Pamiętaj, że nawet dwu- i trzylatki są doskonałymi obserwatorami, potrafią zauważyć i wykorzystać każdą niekonsekwencję rodziców, najdrobniejsze wahanie w głosie czy minutowe spuszczenie z oczu. I to nie dlatego, by dokuczyć mamie czy tacie. Dziecko chce zrozumieć świat, potrzebuje jasnych komunikatów, ale nieraz swoim zachowaniem sprawdza, czy nadal nie wolno tego, czego zabronili rodzice. Wyznaczanie granic i konsekwencja w ich egzekwowaniu to ciężka praca i jeśli zdarzy się wpadka, to znaczy, że popełniłaś błąd, nie dopilnowałaś, albo zbyt wcześnie uwierzyłaś, że dziecko przyswoiło daną zasadę. Może być również tak, że mały spryciarz zauważył, że twoje słowa nie pokrywają się z czynami. Na przykład wciąż mu powtarzasz, że nie wolno kłamać, a samej ci się to zdarza. Pamiętaj, że w domu masz do czynienia z bardzo pojętnym uczniem. Musisz uzbroić się w cierpliwość, spokój, odrobinę poczucia humoru i stalowe nerwy. Prawdopodobnie każdego dnia będziesz zamęczana tysiącami pytań – dlaczego nie wolno? Przekonywana – a może jednak wolno? I testowana – a co będzie, jak zrobię to, czego nie wolno? Twoja pociecha nieraz cię zaskoczy, rozczaruje, zdenerwuje albo wzruszy. A ty musisz być jak skała, ochronny parasol przed deszczem, ciepły szalik na zimę, katarynka, która powtarza to samo na okrągło, egzekutor, który stoi nad głową. Za to pewnego dnia, w najmniej spodziewanej chwili, twój mały Jaś popatrzy ci uważnie w oczy i powie: – Julka, ta z przedszkola, chciała przebiec sama przez ulicę, a ja wziąłem ją za rączkę i powiedziałem, że dzieciom nie wolno tego robić.

Jak uczyć dzieci zasad?

1. Mów konkretnie, a nie ogólnie, np. “chodź do stołu”, zamiast “chcemy teraz jeść”, albo: “usiądź spokojnie na krześle”, zamiast “bądź grzeczny”.
2. Zamieniaj słowa w czyny. Jeśli powiesz, że nieposprzątane zabawki wyrzucisz do kosza, zrób tak.
3. Tłumacz dziecku, dlaczego czegoś nie wolno, ale rób to tak, by cię zrozumiało. Jak najrzadziej używaj argumentu: “nie, bo nie”, albo “nie, bo ja tak mówię”.
4. Do wprowadzania nowych zasad wykorzystaj zabawę, np. lalkami. Jedna lalka niech będzie mamą, druga dzieckiem. W ten sposób dzieci szybciej zapamiętują.

Jakim typem ucznia jest twoje dziecko?

Opublikowany w Jakim typem ucznia jest twoje dziecko?, PORADNIK DLA RODZICÓW @ 9:25 pm - autor: radasp15

Jakim typem ucznia jest twoje dziecko?

Każdy rodzic chce, by jego dziecku nauka przychodziła łatwo i szybko. Ale nie wszyscy wiedzą, jakie mocne i słabe strony ma ich pociecha. Warto je poznać, bo to klucz do sukcesów w szkole.

W procesie uczenia się bierze udział wiele zmysłów, ale zwykle człowiek posiada jeden “kanał”, przez który najlepiej przyswaja informacje. Jeśli główną rolę odgrywa przy tym wzrok – mówimy, że jest wzrokowcem, jeśli słuch – słuchowcem, a jeśli najlepiej uczy się poprzez działanie – ruchowcem. Każdy potrzebuje innych warunków do nauki. Podpowiadamy, jak rozpoznać, którym typem jest twoje dziecko, oraz radzimy, jak ułatwić mu naukę i pomóc przy odrabianiu lekcji.

RUCHOWIEC

Zwany jest także dotykowcem lub czuciowcem. To dziecko żywe, ruchliwe, o bogatej gestykulacji. To ono najchętniej wyrywa się do tablicy, by zmoczyć gąbkę, a gdy chce o coś zapytać nauczyciela, częściej podchodzi do jego stołu niż podnosi rękę. Nie przepada za siedzeniem w domu, nie lubi słuchać ani czytać, szybko się nuży. Kilka godzin spędzonych w ławce to dla niego męczarnia. Najwięcej uczy się poprzez bezpośrednie zaangażowanie i związane z tym emocje. Kocha wszelkie eksperymenty, chciałoby samo wszystko sprawdzić, wszystkiego dotknąć.

CO POMOŻE MU W NAUCE

Ruchowiec potrzebuje przestrzeni, która nie ogranicza ruchów. W czasie nauki nie wysiedzi bowiem w jednym miejscu, ale musi się ruszać, chodzić po pokoju.
Szybko się nudzi, dlatego gdy odrabia lekcje, powinien robić przerwy. Może nawet wyjść na krótki spacer – pozwoli mu to zregenerować siły i uporządkować myśli.
Warto, by uczęszczał na zajęcia dodatkowe, na których teoria łączy się z praktyką, np. kółko teatralne, żeglarstwo.
Gdy odrabia lekcje, niech przerzuca się z przedmiotów ścisłych na humanistyczne. To zapobiega znużeniu.

WZROKOWIEC

Jest spostrzegawczy, wrażliwy na kolory i kształty. Doskonale pamięta twarze i imiona. Charakteryzuje się bogatą mimiką – często mruży oczy, uśmiecha się, unosi brwi. Lubi czytać, oglądać telewizję, rysować. Najszybciej uczy się tego, co przeczytał, zobaczył, zaobserwował, co przyciągnęło jego wzrok. Łatwiej mu zrozumieć treść, gdy jest zilustrowana. W szkole lepiej pamięta wiadomości przepisane z tablicy niż usłyszane od nauczyciela.

CO POMOŻE MU W NAUCE

Wzrokowiec potrzebuje do nauki uporządkowanego pomieszczenia, ponieważ bałagan go dekoncentruje. Zanim zabierze się do lekcji, powinien uprzątnąć biurko.
Robienie notatek to jego podstawowa metoda uczenia się. Warto, by sporządzał je nie tylko w czasie lekcji, ale także wtedy, gdy powtarza materiał do klasówki czy czyta lektury.
Niech korzysta z kolorowych podkreśleń, różnych znaków graficznych, wykresów i tabel – doskonale przemawiają do jego wyobraźni.
Łatwiej zapamięta tabliczkę mnożenia, wzory matematyczne czy chemiczne symbole, jeśli wypisze je kolorowym flamastrem na dużej kartce, którą zawiesi w swoim pokoju w widocznym miejscu.

SŁUCHOWIEC

Nie lubi ciszy. Chętnie słucha muzyki, piosenek. To często wielka gaduła, której buzia się nie zamyka. Godzinami może wysłuchiwać przeróżnych opowieści, a potem długo pamięta ich szczegóły. Zwraca uwagę na to, co i jak ludzie mówią. Zauważy ton głosu, akcent. Łatwo przyswaja nowe słowa, chętnie uczy się wierszyków i piosenek. Zdobywa wiedzę głównie poprzez słuchanie, dlatego w szkole dużo korzysta na lekcji. Woli odpowiedzi ustne niż prace pisemne i ma z nich znacznie lepsze stopnie. Kiedy pisze czy uczy się, często mówi do siebie po cichu.

CO POMOŻE MU W NAUCE

Warto słuchowca nakłonić, aby po powrocie ze szkoły opowiadał, czego się uczył – w ten sposób uporządkuje i powtórzy nową wiedzę.
Niech jak najwięcej czyta na głos, wtedy bowiem najlepiej zapamiętuje.
Hałas przeszkadza mu się skoncentrować. Podczas nauki należy mu zapewnić ciszę. Niektórym w skupieniu uwagi pomaga niezbyt głośna instrumentalna muzyka w tle.
Dobrym sposobem utrwalenia materiału jest dla niego rozmowa z samym sobą, a więc zadawanie sobie pytań i odpowiadanie na nie.
W nauce języka obcego najlepsze będą konwersacje i słuchanie kaset.

Stopnie nie są najważniejsze Nie wymagaj od pociechy samych piątek i szóstek. Dziecko musi wiedzieć, że jest kochane bez względu na osiągnięcia w szkole. Dużo ważniejsza od stopni jest chęć zdobywania wiedzy. Poza tym nauka tylko wtedy przynosi efekty, jeśli towarzyszą jej pozytywne emocje – radość, ciekawość, satysfakcja.

To, co najważniejsze

Opublikowany w PORADNIK DLA RODZICÓW, To, co najważniejsze @ 9:04 pm - autor: radasp15

Dorota Zawadzka, “I ty możesz mieć superdziecko”,07.08.2007

To, co najważniejsze

Wychowując dziecko, powinniśmy pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Ich zrozumienie i stosowanie pozwoli w pełni wykorzystać opisane techniki i metody pracy z dzieckiem. Reguły te oparte są na psychologicznej wiedzy o rozwoju dziecka.

Pomagają w budowaniu prawidłowych relacji w rodzinie oraz wzmacniają w dziecku poczucie własnej wartości. Sprawdzają się w większości sytuacji wychowawczych. 

Fundamenty dobrych relacji rodzinnych to z jednej strony wzajemne okazywanie uczuć, ciepła i czuła rozmowa oraz wspólna zabawa, z drugiej zaś – normy i granice, zwyczaje oraz odpowiedzialność za dziecko i jego prawidłowy rozwój.

Nagrody i pochwały powinny być podstawą wychowania.

Nie decydujmy o wszystkim za dziecko. Nauczmy je rozumieć zarówno siebie, jak i innych ludzi. Zasady i reguły dostosujmy do wieku dziecka i modyfikujmy je wraz z jego rozwojem.

OKAZYWANIE UCZUĆ

Szczere okazywanie uczuć jest podstawą budowania dobrych relacji również z naszymi dziećmi. Uzewnętrzniajmy uczucia, nazywajmy je i pozwólmy dziecku, jak i sobie, wyrażać wszystkie emocje i nastroje. Zarówno te dobre, jak i te złe. 

Nie tylko my mamy prawo okazywać miłość, radość czy niezadowolenie i złość. To samo odnosi się do naszych dzieci. Pamiętajmy, że zarówno my, jak i nasza latorośl, możemy mieć gorszy dzień. Weźmy też pod uwagę, że do pewnego wieku dziecko nie wie, jakie uczucia nim targają. Nie rozpoznaje ich i nie umie nazwać.

Nauczmy dzieci wyrażać uczucia i myśli. Im wcześniej się tego nauczą, tym łatwiej zrozumieją, co się wokół nich dzieje, i zaczną samodzielnie rozwiązywać swoje problemy.

ZWYCZAJE

Wprowadzenie w naszym domu określonego rytmu dnia pozwala uniknąć bałaganu, a co ważniejsze, daje dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz stabilizację i pewność, że otaczający je świat jest przewidywalny. Spróbujmy więc, uwzględniając nasze przyzwyczajenia i upodobania, zbudować plan dnia. Wyznaczmy czas na spacery, posiłki, zabawę, kąpiel i spanie. Niech staną się one fundamentami życia rodzinnego. 

Oczywiście wraz z rozwojem naszego dziecka taki plan powinien podlegać modyfikacjom.

Postarajmy się, by w planie dnia nie zabrakło miejsca na obowiązki dziecka. Zacznijmy od najprostszych zadań, najlepiej takich, które możemy wykonywać wspólnie. Jak najdokładniej wytłumaczmy i pokażmy dziecku, co i jak ma zrobić. Stanowić to będzie dla niego wzorzec na przyszłość.

POCHWAŁA I NAGRODA

Nagroda jest optymalną i najbardziej skuteczną metodą wychowawczą. Najlepszymi nagrodami są: pochwała, uwaga i czas rodziców. Słodycze i drogie zabawki stanowią jedynie dodatki i nie są niezbędne. 

Chwalmy i nagradzajmy nasze dzieci za to, jakie są. Skupiajmy się na ich zaletach, a nie szukajmy wad.

Zwróćmy uwagę, by nagradzanie nie zamieniło się w przekupstwo, ponieważ zawiera ono w sobie obietnicę nagrody materialnej. Przekupstwo nie uczy pozytywnych zachowań. Zaskakujmy dziecko nagrodami.

NORMY I GRANICE

Nasze życie społeczne oparte jest na przestrzeganiu norm. Jako dorośli znamy te normy, a rolą rodziców jest przekazanie tej wiedzy dzieciom. To my uczymy, co jest dobre, a co złe. Ustanówmy więc zasady i powiedzmy precyzyjnie, czego oczekujemy.

Dzieci powinny znać granice swojego zachowania. Muszą wiedzieć i rozumieć, jakie zachowania są przez nas akceptowane, a jakie nie. Wszelkie zasady powinniśmy dostosowywać do wieku dziecka. Ważne jest jednak, byśmy sami przestrzegali ustanowionych reguł i zasad savoir vivre’u.

Nauczmy nasze dziecko, że dom jest miejscem, gdzie zawsze można wszystko powiedzieć i o wszystkim porozmawiać. Utwierdzajmy dziecko w przekonaniu, że jego problemy są dla nas ważne i zawsze może liczyć na nasze wsparcie. Budujmy wzajemne zaufanie.

ROZMOWA 

Pamiętajmy, że bardzo ważna jest rozmowa z dziećmi. Tej sztuki trzeba się nauczyć. Trzeba też nauczyć jej dzieci. Zwracajmy się do dzieci w sposób przyciągający ich uwagę. Jeżeli chcemy powiedzieć coś ważnego, usiądźmy lub przykucnijmy obok dziecka, aby nasze oczy znalazły się na jednym poziomie.

W rozmowach z dziećmi ważne i użyteczne są trzy rodzaje intonacji: ton autorytetu (zakazy), ton aprobaty (pochwały), ton rozsądku (argumenty). Jedną z najważniejszych zasad rozmowy z dzieckiem jest umiejętne używanie intonacji. Nie krzyczmy na dziecko, a jedynie stosujmy ton autorytetu w chwilach, gdy źle się zachowuje. Ton, jakim mówimy, jest równie ważny jak przekazywana treść.

Pamiętajmy, że dziecko szybciej zrozumie polecenie, jeśli będziemy do niego mówić krótkimi zdaniami. Starajmy się nie nadużywać zakazów. Lepiej jest zaproponować dziecku nowe rozwiązanie, niż zabraniać. Nie oceniajmy dziecka, a jedynie jego postępowanie. Nie przypisujmy mu złych intencji. Nigdy nie rańmy dziecka słowami, nie obrażajmy go i nie porównujmy z innymi.

ARGUMENTY I NEGOCJACJE

Małe dziecko nie wie, jak ma się zachowywać, dopóki mu tego nie wyjaśnimy. Powiedzmy mu to i pokażmy, tak by przekazywana informacja do niego dotarła.

Nie próbujmy zbyt zawiłych przemów – po prostu powiedzmy to, co najważniejsze. Jeśli dziecko coś robi źle, wytłumaczmy mu, że tego zabraniamy, i wyjaśnijmy dlaczego.

Gdy karzemy dziecko, jasno określmy za co. Zróbmy to w sposób dostosowany do jego wieku. Upewnijmy się, czy zrozumiało, dlaczego zostało ukarane.

KONSEKWENCJA

Jeżeli już ustanowiliśmy zasady funkcjonowania naszego domu i normy w nim obowiązujące, nie zmieniajmy ich w zależności od sytuacji. Nie stosujmy wyjątków w imię “świętego spokoju”.

Jeśli musimy odejść od reguły, niech stanie się to naprawdę z ważnych powodów. Nie dopuśćmy do tego, aby opinie wyrażane przez innych zmieniały obowiązujące zasady.

Upewnijmy się, że wszyscy, w tym także inni opiekunowie i partner, również stosują się do zasad, rozumiejąc powody ich stosowania. Zasada jest zasadą.

OSTRZEŻENIA

Nikt nie lubi być zaskakiwany. Zawsze powinniśmy wcześniej zapowiedzieć dziecku, co za chwilę nastąpi. Uprzedźmy je, że niedługo nadejdzie czas kąpieli lub że zamierzamy podać obiad. Powinniśmy dać dziecku kilka minut na zakończenie jednego zajęcia przed rozpoczęciem innego. Dziecko również powinno mieć czas na wykonanie polecenia.

Inny rodzaj ostrzeżenia to ostrzeżenie w sytuacji, gdy dziecko nabroiło czy źle się zachowało. Zawsze najpierw musi usłyszeć od nas, że jego postępowanie łamie zasady.

Ostrzeżenie daje dziecku szansę na poprawę i możliwość uniknięcia kary. Jeśli jednak nieakceptowane zachowanie się powtarza, kara jest konieczna. Również w tym niezbędna jest konsekwencja.

KARY I DYSCYPLINA

Dyscyplina pozwala utrzymać dziecko w ryzach. Aby je zdyscyplinować, wystarczy czasem tylko użyć stanowczego tonu lub zastosować ostrzeżenie. Jeżeli to nie skutkuje, są inne metody, których możemy używać. Wyraźmy naszą dezaprobatę słownie lub zastosujmy wyciszenie.

Karą może być odebranie na jakiś czas ulubionej zabawki. W przypadku starszych dzieci skutkuje czasowe odebranie przywilejów.

Główne zasady dyscyplinowania dzieci to szybkość reakcji i konsekwencja. Żadna z metod dyscyplinujących dziecko nie może zawierać elementu kary fizycznej.

OPANOWANIE

Zawsze starajmy się zachować spokój. Nie reagujmy na ataki histerii okazywaniem złości i nie odpowiadajmy krzykiem na krzyk.

To my jesteśmy dorośli – nie pozwólmy się dziecku zastraszyć i ponieść emocjom. Ono próbuje wymuszać na nas krzykiem swoją wolę. Nie ustępujmy.

Dobrze jest wspólnie z partnerem ustalić, jakie metody wychowawcze będziemy stosować w wychowaniu dziecka. Jeśli nie możemy dojść do kompromisu, powinniśmy odwołać się do autorytetu osoby trzeciej. Nigdy nie kłóćmy się przy dziecku

SAMODZIELNOŚĆ I PODEJMOWANIE DECYZJI

Przychodzi taki czas w rozwoju dziecka, gdy postanawia ono robić wszystko samo. To ważny element dojrzewania. Pozwólmy mu na to, pamiętając, by dostosować czynności wykonywane samodzielnie do jego wieku i możliwości.

Nie decydujmy we wszystkim za dziecko. Nauczmy je dokonywać własnych drobnych wyborów i podejmować decyzje. Wykorzystujmy jego inicjatywę.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA DZIECKO

Pierwsze kilka lat życia to bardzo ważny okres dla każdego człowieka. Rolą rodziców jest zapewnienie dziecku szczęśliwego dzieciństwa. Uda się to wtedy, kiedy będziemy podążać za potrzebami dziecka. Szanujmy jego osobowość i potrzeby. Pozwólmy mu dokonywać wyborów. Kształtujmy jego wysoką samoocenę i pozwalajmy zdobywać konieczne w życiu umiejętności. Upewnijmy się jednak, że nie mierzymy zbyt wysoko. Uważajmy, by nasze wygórowane ambicje nie przeszkodziły dziecku w prawidłowym rozwoju. Nie zmuszajmy go, by realizowało nasze niespełnione marzenia. Nie skazujmy tym samym naszych dzieci na porażki. Wspólnie z dzieckiem szukajmy jego własnej drogi.

ZABAWA I RELAKS

Czas spędzany wspólnie jest ważny dla każdego członka rodziny. Starajmy się, aby był to czas istotnych rozmów, odpoczynku i świetnej zabawy. Pozwólmy dzieciom zrelaksować się w porze zasypiania, przy bajkach i pieszczotach.

Upewnijmy się, że w ciągu dnia każdy z domowników ma chwilę czasu wyłącznie dla siebie. Dbajmy o to, by w planie dnia znalazł się również wspólny czas. Organizujmy naszym dzieciom zabawę, ucząc jednocześnie, jak wspaniale mogą bawić się z rodzeństwem lub same.

Zapewnijmy dziecku własne miejsce do zabawy, jego własne królestwo, za które będzie czuło się odpowiedzialne. Dawajmy dzieciom mądre zabawki i czytajmy wartościowe książki.

Dorota Zawadzka

„I ty możesz mieć superdziecko”

07.08.2007

10/12/2010

Jak pomóc dziecku stać się…

Opublikowany w Jak pomóc dziecku stać się..., PORADNIK DLA RODZICÓW @ 6:19 pm - autor: radasp15

Jak pomóc dziecku stać się szczęśliwym uczniem?

Choć twoje dziecko staje się uczniem, nie przestaje być dzieckiem, członkiem rodziny. Zadbaj, by aktywnie uczestniczyło w życiu rodzinnym. To bardzo ważne, bo dzięki temu uczy się samodzielności, zaradności.


To, jakim uczniem będzie maluch, zależy nie tylko od jego zdolności czy chęci do nauki. Bardzo ważne są także warunki, jakie stworzą mu do niej rodzice. Z chwilą, gdy dziecko zaczyna chodzić do szkoły, pojawiają się nie tylko nowe zadania, ale i potrzeby. Rolą rodziców jest uświadomienie sobie, czego ich pociecha najbardziej potrzebuje, by łatwo jej było sprostać wyzwaniom, stawianym przed rozpoczynającym edukację siedmiolatkiem.
Chodzi tu głównie o mądre rozplanowanie dziecku dnia, przyznanie mu większej swobody. Nie możesz też zapominać o zorganizowaniu miejsca do nauki, zapewnieniu mu właściwego odżywiania, odpowiedniej dawki snu i ruchu na świeżym powietrzu. Pamiętaj: miej czas dla dziecka. Dla jego rozwoju ważne są wspólne rozmowy, zabawy, spacery, czytanie, itp. Jeżeli rodzice nigdy nie mają dla niego czasu, nabiera ono przekonania, że nie zależy im na jego nauce. Dzieci uczą się lepiej, gdy rodzice cieszą się z ich osiągnięć.
Planowanie dnia
Najlepiej, jeśli w układaniu planu dnia dla ucznia biorą udział i rodzice, i dziecko. Najpierw wylicz wszystkie obowiązki szkolne: ile czasu potrzeba na naukę, o jakiej porze najkorzystniej siadać do książek, a potem rodzinne, np. sprzątanie pokoju, wychodzenie z psem. Należy też wziąć pod uwagę czas przeznaczony na rozrywkę i odpoczynek oraz ewentualnie zajęcia pozalekcyjne. Ale to dopiero początek. Idealny rozkład zajęć opiera się przede wszystkim na obserwacji syna lub córki. Metodą prób i błędów dojdziemy do wersji najlepszej dla swych pociech i całej rodziny. Każde dziecko jest inne. Układając plan dnia, trzeba uwzględnić także jego temperament, potrzebę ruchu, realizowanie pasji. Plan dnia zależy od wieku ucznia, tego, ile czasu potrzebuje na naukę, jak długo potrafi siedzieć w skupieniu nad książkami, na którą chodzi do szkoły i kiedy rodzice mogą poświęcić mu najwięcej czasu.
Kieszonkowe – na co i ile
Wiele dzieci w wieku szkolnym dostaje kieszonkowe – drobne, wcześniej ustalone sumy. Jeśli wahasz się, czy dawać je dziecku, rozważ:
plusy kieszonkowego:
  • nauka gospodarowania pieniędzmi – o ile maluchowi w tym pomożemy i nie będziemy w ciągu miesiąca wspomagać go finansowo
  • poznawanie wartości pieniądza – własne 10 zł nie jest tak chętnie wydawane jak pieniądze mamy, łatwiej też jest wtedy wytłumaczyć, że coś jest drogie
  • świadomość, że aby coś mieć, trzeba oszczędzać
  • nauka dokonywania wyboru (na wszystko nie wystarczy) i ponoszenie ich konsekwencji (jeśli wyda wszystko w jeden dzień, musi czekać na następną wypłatę)
minusy kieszonkowego:
  • możliwość wydania wszystkich pieniędzy w sklepiku szkolnym na słodycze i jedzenie typu fast food
  • ryzyko zgubienia pieniędzy
  • nieświadomość, na co dziecko wydało gotówkę, co kupiło i zjadło
Zajęcia pozalekcyjne
Jeśli widzisz, że twoja pociecha czymś się interesuje, wspieraj ją w tym. Ale wiele dzieci biega na różne zajęcia dlatego, by sprostać oczekiwaniom i ambicjom rodziców. Co gorsza, niewiele ma to wspólnego ze zdolnościami dziecka. Dlatego zanim poślesz je na takie zajęcia:
1. Jeśli mówi, że chce chodzić np. na karate, “bo wszyscy koledzy chodzą”, pozwól mu spróbować. Obserwuj je jednak, czy faktycznie to zajęcia dla niego.
2. Zapytaj, czy chce w nich uczestniczyć, i dlaczego.
3. Zobacz, czy ma w tym kierunku predyspozycje.
4. Nie zmuszaj go do jakichkolwiek zajęć dodatkowych.
5. Pamiętaj, by nie odbywały się częściej niż dwa razy w tygodniu. Uczeń musi mieć czas na zabawę.
Nie istnieje idealny superplan dnia, który sprawdzi się w przypadku każdego malucha. Ale są pewne zasady, które pomogą zachować właściwe proporcje między szczególnymi zajęciami.
1. Budź syna lub córkę na tyle wcześnie, aby spokojnie zdążyli się umyć i zjeść śniadanie. Nie budź ich jednak “z zapasem”, bo będą mieli trudności ze skupieniem się na lekcjach.
2. Po powrocie ze szkoły i zjedzeniu obiadu pozwól małemu uczniowi odpocząć. Może się zdrzemnąć, obejrzeć coś w telewizji, zagrać w ulubiona grę komputerową. Pamiętaj, że dla zdrowia i efektywnej nauki nie powinien wtedy spędzać przed ekranem dłużej niż 30 minut.
3. Po takiej przerwie, o ile nie ma wtedy dodatkowych zajęć, dziecko powinno odrobić lekcje. Optymalny czas na naukę jest pomiędzy godziną 16 a 18.
4. Nauka i obowiązki domowe muszą przeplatać się z rozrywką. Jeśli widzisz, że pociecha ma trudności ze skupieniem się na zadaniu domowym, idź z nią na spacer albo pozwól jej na godzinną zabawę na podwórku.
5. Odrobienie zadań domowych nie powinno czekać na wieczór. Po pierwsze, malec będzie wtedy zmęczony. Po drugie, świadomość niespełnionego obowiązku nie pozwoli mu swobodnie się bawić. Jeśli może odrobić lekcje rano, przed pójściem do szkoły, to lepsze rozwiązanie.
Urządzamy miejsce do nauki
Zasada jest taka: początkujący uczeń – minimum mebli, maksimum miejsca do zabawy. Im starszy – tym więcej potrzebuje półek i szuflad.
Pokój dziecka to jednocześnie jego sypialnia, miejsce do pracy, odpoczynku, zabawy i spotkań towarzyskich. Trzeba go tak urządzić, żeby spełniał każdą z tych ról. Kupując meble, warto być przewidującym i wybierać takie z regulowaną wysokością blatów, siedzisk itp. Wtedy sprzęty mogą rosnąć razem z właścicielem. Sprzęty powinny być bezpieczne, bez ostrych krawędzi, kantów i dostosowane do wzrostu użytkownika.
Biurko
Dla 6-7-latków głębokość blatu powinna wynosić 50-60 cm, szerokość ok. 80 cm. Wysokość blatu od podłogi to odległość między zgiętą w łokciu ręką dziecka opartą na blacie przy biurku a podłogą. Pod blatem powinno być tyle miejsca, by mogło tam swobodnie zmieścić nogi. Blat powinien być jasny, gładki, bo taki pomaga w koncentracji. Błyszczący męczy wzrok i rozprasza.
Krzesło
Wiele godzin spędzonych na złym krześle to ogromne obciążenie dla kręgosłupa. Jakie zatem jest dobre? Musi być dopasowane do wysokości biurka, najlepiej z regulowaną wysokością siedziska i oparciem, które podpiera plecy również na odcinku lędźwiowym. Siedzisko powinno być półtwarde, o głębokości nie większej niż długość ud dziecka – tak, by swobodnie opierało stopy na podłodze. Dobrze, jeśli krzesło ma podłokietniki.
Światło
Sytuacja idealna jest, gdy w pokoju jest światło ogólne (górne) i boczne (w miejscu do zabawy). Miejsce do odrabiania lekcji wymaga lampy z regulacją wysokości i kąta padania światła. Lampę umieszcza się ok. 40 cm na lewo (lub na prawo dla osoby leworęcznej) od środka zasadniczego miejsca pracy, na wysokości ok. 35 cm nad płaszczyzną biurka.
Śniadanie początek udanego dnia
To najważniejszy posiłek. Na co zwrócić uwagę, przygotowując go dla małego ucznia? Daje energię i pozwala dobrze zacząć dzień. Jeśli to możliwe, usiądź do śniadania razem z dzieckiem. Twoja obecność i serdeczna rozmowa są nie mniej ważne, niż np. witaminy.
Śniadanie w domu
Zadbaj, by zawierało odpowiednie składniki odżywcze. Niech w posiłku tym pojawią się węglowodany złożone, a więc: pieczywo (najlepiej mieszane lub żytnie), płatki (np. owsiane lub muesli). Na talerzu nie może zabraknąć też białka, czyli: chudej wędliny, jajek oraz produktów mlecznych (ser, mleko, jogurt). Odrobina tłuszczu też się przyda, ale stosuj go umiarkowanie. Jeśli syn lub córka nie ma problemów z wagą, możesz podawać mu masło. Jeśli ma nadwagę, lepiej posmaruj mu kanapki np. lekkim serkiem twarogowym do pieczywa.
Pamiętaj również o dodatku warzyw (jeden plasterek pomidora to zdecydowanie za mało). Ucz dziecko jeść warzywa od najmłodszych lat – są bogate w witaminy i składniki mineralne, mają też dużo błonnika, który reguluje pracę jelit.
A jeśli twoja pociecha jest niejadkiem i nie chce jeść śniadania w domu? Wykaż się pomysłowością! Możesz zaproponować jej niecodzienne kanapki w kształcie serca albo zrobić z pieczywa kanapkowe zwierzaki (np. kota, mysz, rybki). Jeśli dziecko nie lubi warzyw, możesz podać je w postaci koreczków lub nawet warzywnych szaszłyków. Jeśli twój malec nie chce jeść owoców – spróbuj zaproponować mu na śniadanie np. świeżo wyciśnięty sok podany w wysokiej szklance z kolorową słomką.
Do szkoły
Bardzo ważne jest to, co dziecko jada w szkole na drugie śniadanie. Powinnaś mieć nad tym kontrolę, nie dawaj więc małemu uczniowi pieniędzy na jedzenie zamiast jedzenia. Prawdopodobnie wszystkie wyda na drożdżówki albo batoniki. Warto przygotować maluchowi pożywną kanapkę – postaraj się, by nie zabrakło w niej wartościowego białka, czyli wędliny, jajka, sera, i warzyw. Ale wybieraj te, które nie rozmiękczą pieczywa – dlatego zamiast pomidora wybierz np. chrupiące rzodkiewki, paprykę, sałatę. Zaproponuj mu mleczną przekąskę, np. łatwy do zabrania i wypicia jogurt pitny w plastikowej buteleczce. Zamiast kupnego soczku w kartoniku zapakuj mu świeży owoc – najlepiej dawaj maluchowi do szkoły owoce, które nie wymagają obierania i maja dość zwartą konsystencję, więc nie zgniotą się w szkolnym plecaku, np. jabłko, gruszkę, mandarynki.
Dziecko wobec trudnych sytuacji
Szkoła to wiele miłych przeżyć, ale zdarzają się sytuacje trudne: straszenie, naśmiewanie się, wyłudzanie pieniędzy. Co wtedy zrobić? Gdy mały uczeń ma problem, nie można go z nim zostawić. Dużo rozmawiaj ze swoim dzieckiem. Musi ono też wiedzieć, że może się wygadać bez lęku o twoją reakcję. Postaraj się wczuć w jego przeżycia. Słuchaj go uważnie. Jeśli coś złego się dzieje, szukaj pomocy u wychowawcy, pedagoga, psychologa szkolnego. Nie wstydź się – by rozwiązać problem, trzeba o nim mówić. Możesz zgłosić się też do poradni psychologiczno-pedagogicznej, ośrodków socjoterapii. Adresy placówek znajdziesz np. w szkole.
Jak wybrać dobry tornister lub plecak
Powinien być funkcjonalny i nie może powodować wad postawy. Dziecko pewnie doda, że musi być ładny. Pozwólmy mu wybrać taki, który mu się podoba, ale tylko wtedy, gdy ma wszystkie cechy dobrego tornistra, czyli:
- zakłada się go dwa ramiona – ma paski regulowane do wzrostu (w sprzedaży są też plecaki zakładane na jedno ramię, nie kupuj takiego, bo dziecko, pochylając się na jedną stronę, krzywi kręgosłup)
- paski są podszyte miękkim wkładem – przy obciążeniu nie wrzynają się w ramiona
- tornister jest lekki – książki i przybory szkolne sporo ważą
- tornister ma usztywnione i wyprofilowane plecy
- ma wiele przegródek, by picie i jedzenie nie sąsiadowało z książkami.
Rady dla rodziców
Jak ułatwić siedmiolatkowi start w szkole?
- pokaż dziecku szkołę, do której będzie chodziło, zwiedźcie ją razem
- razem wybierzcie się po tornister i przybory szkolne
- mów o szkole i nauce pozytywnie
- wspólnie szukajcie plusów chodzenia do szkoły
- nie strasz córki czy syna szkołą ani nauczycielami
- doceniaj wysiłek ucznia, chwal go i motywuj do nauki
- pomagaj w lekcjach, ale w nich nie wyręczaj
- pomóż dziecku doprowadzać rozpoczęte prace do końca
- współpracuj z wychowawcą klasy, pedagogiem, psychologiem szkolnym
- znajdź codziennie czas, aby porozmawiać o szkole
- zachęcaj do zabawy ze szkolnymi przyjaciółmi
- zorganizuj dziecku np. imieniny i pozwól mu zaprosić na nie kolegów i koleżanki z klasy
Dofinansowanie dla uczniów
Uczniowie mogą otrzymać pomoc finansową od gminy na zakup podręczników oraz mundurków. Dofinansowanie przysługuje dzieciom z rodzin, w których dochód nie przekracza 351 zł netto na osobę. Przyznaje się go na wniosek rodziców, a także nauczyciela lub pracownika socjalnego. Na podręczniki można dostać: 70 zł dla dziecka idącego do zerówki, 130 zł dla ucznia 1. klasy szkoły podstawowej, 150 zł dla ucznia w 2. klasie, 170 zł – w 3. klasie. Na dofinansowanie mundurków można dostać 50 zł dla jednego ucznia podstawówki lub gimnazjum. Uczeń może też ubiegać się o stypendium szkolne (jeśli dochód na osobę nie przekracza 351 zł).

Kilka zasad dobrego wychowania

Opublikowany w Kilka zasad dobrego wychowania, PORADNIK DLA RODZICÓW @ 5:35 pm - autor: radasp15

Dorota Zawadzka “I ty możesz mieć Superdziecko,”  28.01.2008

Kilka zasad dobrego wychowania

Wychowanie dziecka jest najważniejszym i najwdzięczniejszym zadaniem każdego rodzica. Trudności, z jakimi spotykamy się w procesie wychowania, są różne, w zależności od wieku dziecka, jego płci czy osobowości.

Zależą też od tego, jakimi ludźmi jesteśmy my sami. To nas, rodziców, dzieci biorą za wzór. Nie wiedzą one, co jest dobre, a co złe, dopóki im tego nie pokażemy i nie powiemy. Uczą się, obserwując nasze postępowanie. Jest to szczególnie ważne, oznacza bowiem, że cokolwiek mówimy i robimy, będzie miało długotrwały wpływ na nasze dzieci. Wiedząc o tym, nie zapominajmy, że jesteśmy tylko ludźmi; popełniamy błędy i nie zawsze panujemy nad sytuacją. Pamiętajmy też, że miłość i troska potrafią wiele zdziałać. Nigdy nie bagatelizujmy siły miłości. Uważam, że najważniejsze w wychowaniu są: stałość, stanowczość i konsekwencja. Zawsze powtarzam, że jako rodzice pozwalamy na zbyt wiele, zamiast wprowadzać jasne zasady i normy. Stosując reguły i podejmując właściwe decyzje, jesteśmy w stanie osiągnąć zaskakująco wiele! 

Często nie potrafimy odczytać potrzeb własnych dzieci. One z kolei umieją wymyślać absurdalne i niewykonalne zachcianki wyłącznie po to, aby zaobserwować naszą reakcję, przekonać się, na ile mogą sobie pozwolić i które z życzeń jesteśmy w stanie spełnić. Taka próba sił rozgrywa się nieomal w każdej rodzinie. W ten sposób nasz syn lub córka dowiadują się, co jest dozwolone, a co zabronione.

Czytelny zestaw zakazów i praw sprawia, że dziecko może się bezpiecznie poruszać w najbliższym otoczeniu. Jeśli wyznaczane przez nas granice są stałe – wyraźnie określone i konsekwentnie przestrzegane – zapewniamy naszemu dziecku poczucie bezpieczeństwa i uczymy świata, w którym to dorosły ustala reguły. Jeśli jednak dziecko przejmuje kontrolę nad nami, zaburzamy jego obraz świata. Mały tyran odczuwa niepewność i lęk, jeśli bowiem udało mu się podporządkować sobie rodziców, kto będzie stał na straży jego bezpieczeństwa? Kto go obroni, gdy przyjdzie prawdziwe zagrożenie?

Dbajmy o to, aby w naszej rodzinie:
- Główną metodą wychowawczą była nagroda.
- Nikt nie stosował przemocy.
- Obowiązywały jasne zasady.
- Wszyscy wzajemnie okazywali sobie szacunek i miłość.
- Dzieci wykonywały prace codzienne i odpowiadały za swoje rzeczy.
- Dzieci nauczyły się odpowiedzialności za czyny i słowa.

Wiedza na temat etapów rozwoju dzieci jest wielce pomocna w radzeniu sobie z problemami dotyczącymi ich zachowań. Nasze postępowanie i metody trzeba odpowiednio dostosować. Pamiętajmy również, że nie ma dwojga takich samych dzieci, w związku z tym powinniśmy ostrożnie korzystać z różnorodnych wskazówek. Każde dziecko ma własny rytm, zazwyczaj stać je na więcej w jednych dziedzinach, a na mniej w innych.

Wszystkie dzieci są wyjątkowe, ale ich rozwój przebiega odmiennie. Nie istnieje “wzorzec” dziecka w danym wieku. Nie ma więc powodu do niepokoju, jeśli rozwój naszego syna lub córki nie stanowi dokładnego odwzorowania poradnikowego opisu. Technika zastosowana wobec dwulatka może znakomicie nadawać się dla czterolatka czy dziecka starszego. Bądźmy więc elastyczni i uważni. Poświęćmy czas, aby zrozumieć nasze dzieci, i traktujmy je wyjątkowo. Nasza praca wychowawcza polega przecież na towarzyszeniu dziecku w zdobywaniu samodzielności i dorastaniu oraz jednoczesnym rozwijaniu w nim poczucia odpowiedzialności.

Umarła sztuka rozmowy z rodzicami

Opublikowany w PORADNIK DLA RODZICÓW, Umarła sztuka rozmowy z rodzicami @ 5:20 pm - autor: radasp15

Richard Garner, The Independent, 14.08.2007

Umarła sztuka rozmowy z rodzicami

Możliwe, że nigdy w historii ludzkości rodzice nie rozmawiali tak mało z dziećmi. Oglądanie przez cały dzień telewizji, brak rodzinnych posiłków, a nawet wzornictwo wózków spacerowych, w których maluchy siedzą przodem do kierunku jazdy – wszystko sprzysięgło się, by zniszczyć sztukę konwersacji między rodzicami i dziećmi. Ma to niepokojące następstwa.

Autorzy opublikowanej ostatnio broszury BSA (Basic Skills Agency) uważają, że dzieci miewają napady gniewu, bo trafiają do szkoły już w wieku czterech lat, gdy nie są jeszcze w stanie wyrazić swoich uczuć. “Dzieci, które nie potrafią zrozumieć tego, co mówi nauczyciel, albo odpowiednio wyrazić swoich uczuć i potrzeb są bardziej narażone na nieporozumienia, co może prowadzić do destrukcyjnych zachowań” – napisano w publikacji. “Kiedy zaczną mieć kłopoty w szkole, bardzo łatwo popadają w problemy natury wychowawczej, co odbija się na nauce”. 

Opracowanie, którego wydanie skoordynowano w czasie z inauguracją kampanii BSA “Mów do mnie”, stawia tezę, że największym problemem w szkołach podstawowych jest nauczenie dzieci mówienia i słuchania, czyli umiejętności, jakie powinny nabyć, zanim jeszcze pójdą do szkoły.

Autorka broszury Sue Palmer mówi: – Przez 10 lat jeździłam po kraju jako konsultantka do spraw pisania i czytania i rozmawiałam z dziesiątkami tysięcy nauczycieli szkolnictwa podstawowego. Wszędzie podkreślano to samo: umiejętność mówienia i słuchania jest u dzieci coraz gorsza. Nauczyciele najmłodszych klas są szczególnie zaniepokojeni poziomem słownictwa nowych roczników i trudnościami ze znalezieniem się uczniów w klasie – dodaje. BSA apeluje do szkół, by organizowały spotkania z rodzicami i uzmysławiały im wagę rozmów z dziećmi.

Jak jednak napisano w broszurze, rodzice nie mają dużych szans, by to zmienić. Nieustanny głos z telewizora wypełnia cały dom i utrudnia rozmowę. Z powodu dłuższego przebywania w pracy rodzice mają mniej czasu dla dzieci, a to prowadzi do zanikania posiłków rodzinnych, które były okazją do rozmowy.

Członkowie rodziny coraz mniej czasu spędzają też w jednym pokoju. Badanie przeprowadzone przez National Literacy Trust wykazało, że około 40 procent dzieci w wieku czterech lat i młodszych ma w pokoju własny telewizor – i wskaźnik ten rośnie. Za ważny czynnik uważa się także wózki spacerowe. Te, w których dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy, utrudniają rozmowę. – W ciągu ostatnich 50 lat – a zwłaszcza ostatnich dwudziestu niespodziewane efekty uboczne zmian społecznych i postępu technologicznego ograniczyły rozmowy między rodzicami i dziećmi – mówi pani Palmer. Psycholog dziecięcy Margaret Donaldson twierdzi: – Możliwe, że nigdy w historii ludzkości rodzice nie rozmawiali tak mało z dziećmi.

Problem nie ogranicza się do ubogich rodzin, choć wśród nich jest najostrzejszy – napisano w broszurze. “Wyżej wymienione czynniki wpływają na dzieci bez względu na ich pozycję społeczną czy materialną” – czytamy.

Dyrektor BSA Alan Wells podkreśla: – Wielu stosunkowo zamożnych rodziców płaci duże pieniądze, by nie musieć poświęcać swego czasu potomstwu. Kupują różne zaawansowane technologicznie zabawki. Uważają, że zwalnia ich to z poświęcania dzieciom tyle uwagi.

Publikacja zachęca rodziców, by nie tylko rozmawiali ze swoimi latoroślami, ale także ich słuchali. – Oczywiście szkoły muszą rozpowszechniać komunikat, że to ważne, by dorośli rozmawiali z dziećmi – podkreślono. – Nie wystarczy powiedzieć im “tak” albo “nie” – mówi Wells. – Trzeba prowadzić z nimi dialog. Do większej aktywności zachęca zwłaszcza ojców.

W opracowaniu napisano, że poprawa umiejętności komunikowania się przez dziecko będzie miała efekt domina we wszystkich sferach jego życia. “To jasne, że nie można oczekiwać od dziecka czytania i pisania, dopóki nie nauczy się najpierw mówić i słuchać” – mówi pani Palmer.

Główne przyczyny trudności w komunikowaniu się to:
- całodzienna telewizja. Ciągły potok słów blokuje rozmowę;
- zmiana trybu pracy. Wzrasta liczba rodzin, w których oboje rodziców pracuje, przez co mają mniej czasu dla dzieci i mniej energii;
- sposób zaprojektowania wózków. Te, w których dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy, są coraz popularniejsze, przez co rodzicom jest trudniej z nim rozmawiać;
- osobne pokoje. 40 proc. dzieci poniżej 5 roku życia ma w swoim pokoju własny telewizor i wskaźnik ten szybko rośnie;
- telewizyjne kanały dla dzieci. Rozmnożenie się kanałów przeznaczonych specjalnie dla nich sprawiło, że więcej czasu spędzają przed ekranem;
- pewna nauczycielka wymieniła także centralne ogrzewanie, dzięki któremu rodziny nie muszą siedzieć w jednym pokoju, by było im cieplej.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.